wstyd. taka długa przerwa w pisaniu! mama poszła na studia, co oznacza, że nie nadąża ze wszystkimi obowiązkami domowostudyjnopracowymi.

chwilowo, trochę wyjątkowo:D, Weronika śpi. nasza mała córeczka nie zawsze uraczy nas, jej opiekunów (jak ostatnio licznych!), drzemką popołudniową. czasem woli brykać, i buntuje się na jakiekolwiek propozycje umieszczenia jej w łóżeczku. na pytanie “chcesz spać”? odpowiada stanowczo “nie” wskazując na konkretną zabawkę, którą akurat ma ochotę się bawić. ale dziś, po kilkunastominutowych negocjacjach udało się namówić malca na sen (”chcesz spać? tak.”), co oznacza, że mama może spędzić ten czas w sposób, który jej nabardziej odpowiada czyli na przykład na nadrabianiu zaległości blogowych.

Dumni jesteśmy z Weronisi, która zasypia już często sama. Kładziemy ją w łóżeczku, gasimy światło, włączamy kołysanki, proponujemy smoczka (z którym pewnie niedługo się rozstaniemy, Weronisia wszak ma już 15 zębów) i wychodzimy z pokoju. Czasem jeszcze Weronika bawi się lub woła rodziców aby jej potowarzyszyli, ale nie potrzebuje już obecności opiekunów do uśnięcia. Nasza samodzielna córeczka również sama już je. Pięknie posługuje się łyżeczką, prawie równie sprawnie widelcem, choć czasem potrzebuje pomocy w nabiciu pomidora lub innego smakołyka na sztuciec. Wędrówka wspomnianego już pomidora do buzi odbywa się jednak bez asysty. Weronika pije z kubeczka (i swojego ukochanego bidonu z rurką), choć często przychodzą jej do głowy pytania, na które szybko szuka odpowiedzi: “co się stanie jeśli wywrócę kubek do góry dnem? czy z wody (jak z piasku-wspomnienie lata) da się zrobić ‘babę’?”:D. Weroniczka korzysta również z nocnika. Chodzi jeszcze w pieluszce, ale często woła gdy chce pójść do toalety w określonym celu. W ferworze zabawy często zapomina o nocniku, ale kupka zawsze do niego trafia.

Weronika dużo mówi. Oprócz “psi psi” bardzo ładnie powtarza dźwięki wielu zwierząt czy maszyn (zegar, pociąg czy traktor), a także woła: mama, tata, dziadzia, babcia (papcia, ciapcia etc ale wiadomo o co chodzi:D), ciocia, uje (wujek). Słowa, które również wypowiada to miś, lala, czy mniej wyraźne, aczkolwiek oczywiste dla rodziców: doda - woda, gui - guzik, pepek - pępek, koko-oko czy noś-nos. Po za tym jak na córkę swojego ojca przystało, Weronika śpiewa. Wyraźnie nuci towarzysząc śpiewom rodziców, ale też robi chórki np przy piosence “szczotko, szczotko, hej szczoteczko o o o”, wyraźnie dokłada swoje “o o o” (choć nie przepada za myciem zębów, nie wspominając o włosach). Po za tym gra na pianinie (warszawska jesień) i tańczy z widoczną przyjemnością.

Aktualnie, do ulubionych zabaw Weroniki należy oglądanie książeczek. Przewraca kartki, uważnie przygląda się obrazkom, czasem pyta “aciotoje?” (a co to jest), a czasem odpowiada na skierowane do niej pytanie “gdzie jest np motyl?” - ” tuuu” tłumaczy pokazując palcem konkretny rysunek. Lubi również pchać swój kosmiczny pojazd - biega [sic!] przy nim ledwie wyrabiając się na zakrętach. Interesuje się klockami, misiami, a ostatnio puzzlami (mama jej układa, ale Weronika asystuje podając kolejne części układanki). Weronisia to też mała pomocnica. Uwielbia wypakowywać zmywarkę, niestety również tą z brudnymi naczyniami:). Co jednak najważniejsze, to Weronika uczy się chodzić. Etapami. Najpierw kilka kroczków dziennie, potem kilkanaście, kilkadziesiąt, choć większość czasu jednak raczkuje (raczkowała?). Być może dziś nastąpił przełom, bo późnym wieczorem Weronika wędrowała ponad godzinę z sypialni do salonu, z kuchni do łazienki itd itd goniąc mamę biegającą z aparatem.

Weronika jest pogodnym dzieckiem. Dzielnie znosi rozstania z mamą, która idzie na studia niemal codziennie. Przywiązała się już do dziadków i babć, którzy często się nią opiekują. Raczej nie boi się obcych, choć czasem potrzebuje kilku chwil na aklimatyzację.
Jest słodka. Co tu kryć. Rodzice są w niej zakochani po uszy.